Zapraszam do czytania i oczywiście komentowania ;)
~~~~~~~
Byłam już spakowana i gotowa do
drogi. Razem z Niną czekałyśmy na Michaela. Obiecał, że po mnie
przyjedzie i odwiezie do domu Niny. Mama musiała zostać w szpitalu,
ale czekała razem z nami.
- Nie przyjedzie. Zamówię wam
taksówkę.
- Przyjedzie .. obiecał mi.
- Ciągle żyjesz marzeniami. Było mu
Ciebie szkoda, dlatego codziennie tutaj był. Nie rób sobie złudnych
nadziei.
- Daj jej już spokój i odczep się w
końcu od Michaela. To porządny facet, a Ty ciągle o nim źle
mówisz. Gdyby nie On wiesz co by się stało Betty, więc daruj
sobie – aż na nią spojrzałam. Nie sądziłam, że wstawi się za
Michaelem. W końcu Go nie znała.
- Widzę, że i Ciebie wziął na swoją
stronę – Nina tylko wywróciła oczami, bo też nie miała na nią
już siły. Zawsze wiedziała lepiej. Po dziesięciu minutach
przyjechał.
- Przepraszam za spóźnienie –
przytulił mnie – Na pewno możesz już wyjść?
- Tak na pewno – uśmiechałam się
do niego – Cieszę się, że przyjechałeś – mama w końcu nie
wytrzymała. Powiedziała tylko, że potem odwiedzi mnie i wyszła.
- Ok to chodźmy – wziął moją
torbę z rzeczami. Coraz lepiej chodziłam o jednej kuli, ale
wiedziałam, że długo to nie potrwa. Jechaliśmy w ciszy do Niny.
Patrzyłam na mijające budynki za oknem i nagle w mojej głowie
pojawiło się tysiąc myśli i pytań. Dlaczego On mi to chciał
zrobić? Co mu takiego zrobiłam? Co by była gdyby nie zjawił się
Mike? I wiele innych. Na większość nie znałam odpowiedzi. I tak
naprawdę chyba wcale nie chciałam poznać. Przerażało mnie to
wszystko. Zanim się obejrzałam byliśmy na miejscu – Zaniosę Ci
torbę do Twojego pokoju – już chciał iść po schodach na górę.
- Ale Mike – zatrzymałam Go – Ja
śpię na kanapie. O tutaj – wskazałam na salon.
- Wcale, że nie – wtrąciła Nina –
Przygotowałam Ci moją sypialnię ..
- Ale .. niepotrzebnie .. kanapa mi
wystarczy .. naprawdę.
- Umówmy się tak – podeszła – Do
czasu aż Ci się całkiem nie polepszy będziesz miała moją
sypialnię, ok?
- Nie podoba mi się, że zabieram Ci
pokój.
- Tylko Go pożyczasz. Możesz zanieść
jej rzeczy – tak też zrobił – Pójdę zrobić obiad. Mike na
pewno też zostanie.
- Pomóc Ci?
- Oczywiście, że nie. Ty sobie przez
pewien czas będziesz odpoczywała. Należy Ci się – spojrzała na
mnie wymownie.
- Ok … pójdę na górę – powoli
szłam po schodach. Akurat Mike schodził.
- A co Ty robisz? - wziął mnie na
ręce i zaniósł na górę.
- Wariacie hehe dałabym sobie radę.
- Ale nie musiałaś – pokręciłam
tylko głową. Położył mnie na łóżku i usiadł obok.
- Zostaniesz na obiad?
- Z tak miłymi dziewczynami zawsze –
wyszczerzył się.
- Ej! Bo będę zazdrosna – rzuciłam
w niego poduszką.
- Tak pogrywasz? - odrzucił poduszkę,
a po chwili już mnie dopadł z łaskotkami.
- Mike! Nie! Hahaha! Pros .. proszę ..
- próbowałam zablokować jego dłonie, ale nie miałam szans. Nie
mogłam przestać się śmiać.
- Co się .. - nagle weszła Nina i
zaniemówiła. Takiego widoku na pewno się nie spodziewała. Ja
leżałam, a Michael nachylał się nade mną. Od razu odsunął się
od mnie jak oparzony.
- My tylko .. - zaczął się
nieporadnie tłumaczyć. Chciało mi się śmiać z jego miny.
- Ten wariat zaczął mnie łaskotać –
powiedziałam za niego.
- Trzeba było tak od razu – zeszła
na dół. Odetchnął.
- Przynajmniej się uspokoiłeś.
- Nom .. - albo mi się wydawało albo
się speszył. Poklepałam miejsce obok siebie, żeby się przy mnie
położył. Wykonał polecenie.
- Nic złego nie robiliśmy –
położyłam głowę na jego torsie – Nie ma czego się wstydzić.
- Wiem, ale … tak jakoś głupio mi
się zrobiło – spojrzałam na niego z dołu.
- Kocham Cie.
- Ja Ciebie bardziej, kochanie –
pogłaskał mnie po policzku. Zamknęłam oczy pod wpływem jego
dotyku i nie wiedząc kiedy, zasnęłam. Miałam jakieś koszmary
dotyczące tego co było w domu. Widziałam jego twarz i czułam, że
chce mnie skrzywdzić. Zbliżał się do mnie .. był coraz bliżej
..
- Niee!! - obudziłam się zlana zimnym
potem i aż usiadłam.
- Skarbie? - poznałam ten głos.
Odwróciłam się do niego i po prostu się wtuliłam – Już dobrze
.. ćśś .. to był tylko zły sen – głaskał mnie po włosach.
- To było straszne – wciąż się
tuliłam.
- Chcesz mi o tym opowiedzieć?
- Może .. potem ..
- Dobrze. Bez pośpiechu. Lepiej?
- Przy Tobie zawsze. Długo spałam?
- Godzinkę.
- Chodźcie na obiad! - usłyszeliśmy
z dołu. Zjedliśmy wszyscy razem obiad, chwilę posiedzieliśmy
razem z Niną w salonie i poszliśmy do sypialni. Mama zadzwoniła,
że dzisiaj nie da rady przyjechać, bo zostaje na noc.
- Więc dzisiaj nie muszę się jej
obawiać – powiedział.
- A boisz się jej?
- No wiesz jak tak na mnie spojrzy tymi
swoimi oczami, to strach się bać – zaśmiałam się.
- Taki duży chłopiec, a się boi?
- Ciebie się nie boję.
- Ach tak? - pocałował mnie.
- Eghm – spojrzeliśmy w stronę
drzwi – Chciałam tylko zapytać, czy Mike zostaniesz na kolacji?
Ale chyba znam odpowiedź.
- Nie chce robić kłopotu.
- Nie robisz. A Betty bardzo chce,
żebyś został – uśmiechnęła się w moją stronę. Zarumieniłam
się – Hm .. a na śniadanie też zostaniesz? - spojrzała na nas
znacząco uśmiechając się przy tym i poszła na dół.
- Ona jest okropna – schowałam się
cała pod kocem. Nie chciałam, żeby widział moje okropne rumieńce.
- Oj tam .. nie jest taka zła –
zajrzał pod koc – A gdzie mi się chowasz, hm? Chodź do mnie.
Resztę czasu do kolacji spędziliśmy
we dwoje. Dużo rozmawialiśmy. Opowiedział mi co czuł po naszym
rozstaniu i jak Go to bolało. Ja powiedziałam mu o tym samym i
oboje doszliśmy do wniosku, że nie możemy bez siebie żyć. Nawet
nie mogliśmy sobie tego wyobrazić. Naszedł czas kolacji. Tak samo
jak wcześniej, zeszliśmy na dół, a potem wróciliśmy do
sypialni.
- Wiesz .. czuje się przy Tobie
bezpieczna .. dlatego .. może byś został .. ? - zapytałam
nieśmiało.
- Wiesz, że chętnie – ucieszyłam
się. Siedzieliśmy przez chwilę w kompletnej ciszy, tylko się na
siebie patrzeliśmy. Nie wiem co mną kierowało, ale przybliżyłam
się i po prostu Go pocałowałam. Nie chciałam przerywać. Poczułam
jak położył mnie. Poddałam się temu. Nachylał się nade mną i
wciąż całował. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. Po raz
pierwszy kogoś tak bardzo pożądałam i jednocześnie bałam się
tego uczucia. Całował tak czule, że chciałam więcej. Po chwili
spojrzał na mnie. Nasze oddechy były ciężkie i przyspieszone.
Widziałam w jego oczach, że czuł to samo – Nie możemy .. nie w
taki sposób i nie tutaj. Poza tym wiem, że nie jesteś gotowa na
tak poważny krok.
- Wiesz co? Jesteś najukochańszym
mężczyzną jaki chodzi po tej planecie – dałam mu za to jeszcze
buziaka – Żaden inny, by tak nie postąpił, ale Ty jesteś
wyjątkowy – pogłaskałam Go po policzku.
- To Ty jesteś wyjątkowa i bardzo Cie
kocham. Ehh .. to chyba nie jest dobry pomysł abym dzisiaj został –
byliśmy z tym zgodni. Gdyby został .. nie zapanowaliśmy bym nad
tym. Pożegnał się ze mną i pojechał do siebie. Przekręciłam
się na lewy bok, ale ze szczęścia nie mogłam zasnąć. Wciąż
czułam te motylki w brzuchu.
