Była 10 rano, a ja wciąż leżałem w
łóżku. Patrzyłem się w sufit i zastanawiałem się nad tym
wszystkim. A zwłaszcza nad tym co wczoraj zaszło, a raczej mało
brakowało. Nie będę ukrywał, że chciałem to wczoraj zrobić.
Przyciągała mnie strasznie i broniłem się jak tylko mogłem. Co
wcale nie było takie proste. Miałem obawy dzisiaj do niej jechać.
Wczoraj się trochę zapomniałem i miałem nadzieje, że nie będzie
miała do mnie o to żalu. Chce aby ta chwila była wyjątkowa dla
nas obojga. Nie chce, żeby to tak wyglądało, gdy będzie chciała
abym został na noc, tak po prostu. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk
telefonu. Musiałem jechać do studia, bo już i tak byłem
spóźniony. Wykręciłem numer do Betty.
- Tak? - odebrała od razu.
- Dzień dobry. Nie obudziłem Panią?
- Dzień dobry. Skądże. W jakiej
sprawie Pan dzwoni?
- Dzwonię w sprawie spotkania z pewną,
piękną dziewczyną, która skradła moje serce – oboje
zachowywaliśmy powagę w czasie tej rozmowy.
- Hmm więc to musi być pomyłka.
- Nie wydaje mi się – w końcu
przestałem udawać – Witaj kochanie. Jak się dzisiaj czujesz?
- Dużo lepiej, ale tęsknie już.
Kiedy będziesz?
- Teraz muszę jechać do studia i jak
będę wracał, to przyjadę. Może tak być?
- Ehh i tak nie mam wyjścia, tylko się
zgodzić.
- Jakoś Ci to wynagrodzę.
- Mmm a jak?
- Na pewno nie tak jak byś chciała –
postanowiłem się trochę z nią podrażnić.
- Ejj! Wcale nie miałam tego na myśli,
wariacie – zaśmiała się.
- Nie? A to szkoda.
- A co? Chciałbyś? - brała mnie pod
włos i wiedziałem o tym.
- Może, a czemu pytasz?
- Bez powodu – nastała niezręczna
cisza.
- Muszę już kończyć. Do zobaczenia
za parę godzin. Kocham Cie.
- Ja Ciebie też – rozłączyłem
się. Mogłem nie zaczynać tego niebezpiecznego tematu, ale to było
takie niewinne. Musiałem w końcu wstać i się ubrać. Mam
nadzieje, że będę mógł się skupić na pracy.
~~~~~~
Troszkę Go okłamałam, ale to
dlatego, żeby się nie martwił. Dzisiaj byłam wyjątkowo słaba.
Nie wiem czym to było spowodowane. Ledwo chodziłam do łazienki,
oczywiście z pomocą Niny. Dużo mi pomagała i byłam jej za to
wdzięczna. Nawet wzięła kilka dni wolnego w pracy do czasu aż mi
się nie polepszy. Zapewniałam ją, że nie musi tego robić. Nie
było tutaj tego potwora, więc byłam bezpieczna.
Usłyszałam, że zapukała do drzwi.
- Wejdź. Od kiedy pukasz? - spojrzała
na mnie znacząco i już wiedziałam co powie.
- Odkąd dobrze bawiliście się
wczoraj w moim łóżku. I jak było? - wyszczerzyła się, a ja
spłonęłam ze wstydu.
- Ale .. my nic .. przecież .. tylko
.. - nieporęcznie się tłumaczyłam.
- Przecież was wczoraj widziałam.
- Co? - wybałuszyłam na nią oczy.
- Haha .. żałuj, że nie widzisz
swojej miny – walnęłam ją poduszką, żeby się uspokoiła –
Oj no zgrywam się przecież. Wiem, że byliście grzeczni, ale nie
tak do końca.
- Nie wiem o czym mówisz.
- Yhy jasne. A to ja się wczoraj
namiętnie całowałam z chłopakiem w łóżku? - poczułam, że
dopiero teraz moja twarz płonie żywym ogniem.
- Skąd …
- Widziałam. Tylko, żeby nie było,
że was podglądałam czy coś. Po prostu szłam zapytać o coś i
zauważyłam co robiliście.
- No rzeczywiście nie podglądałaś.
Tylko się patrzyłaś.
- Oj nie czepiaj się szczegółów. W
końcu nic więcej nie robiliście.
- A gdybyśmy? To też byś się
przyglądała?
- Hmm .. - udawała, że się
zastanawia.
- Nina!
- Przecież żartuje – wytknęła mi
język – Hm .. a chciałabyś?
- Żebyś nas podglądała? Nie bardzo.
- Wiesz, że nie o to mi chodziło –
spojrzałam na nią pytająco – No wiesz o co .. o ten teges –
czy Ona robiła to celowo, żeby mnie zawstydzić? Nie chciałam
rozmawiać na takie tematy.
- N … nie wiem … kocham Go, ale
chyba to jeszcze za wcześnie.
- On też tak myśli?
- Chyba nie myślisz, że rozmawiamy na
takie tematy.
- Dlaczego nie? To jest ważny temat
jak by nie było. Może On czeka na Twój znak albo chce zacząć,
tylko nie wie jak aby Cie nie wystraszyć.
- Myślisz?
- Tak. To facet, więc wiesz .. powiedź
mu o swoich obawach i ogólnie o wszystkim. Zobaczysz, że tylko
wyjdzie to wam na dobre.
- Pomyśle o tym.
- A mówiłaś mu o .. ojcu? -
spoważniałam. Pokręciłam głową – Dlaczego? Powinien wiedzieć
co On Ci robił.
- Nie mogę mu tego powiedzieć,
rozumiesz? Po prostu nie mogę – przekręciłam się na bok.
- Czego się boisz? Mike to zrozumie i
będzie Cie wspierał. Pamiętaj, że związek polega na m.in.
mówieniu sobie prawdy. Chcesz, żeby dowiedział się w taki sam
sposób jak o Twojej pracy? Pamiętasz co było.
- Eh .. pamiętam, ale nie jestem w
stanie mu powiedzieć. Przynajmniej na razie. Boję się, że to by
mogło być dla niego za duży szok i …
- I Cie zostawi? Chyba sama w to nie
wierzysz.
- Już sama nie wiem. Zostawisz mnie na
chwilę samą?
- Ok. Przynieść Ci tutaj śniadanie?
- Zejdę na dół – pokiwała głową
i wyszła. Może Nina ma rację. Może powinnam z nim szczerze
porozmawiać na wszystkie tematy. Ale nie umiałam tak. I się też
bałam. Mogłabym tak długo rozmyślać, ale zasnęłam.
Powoli otworzyłam oczy i od razu mój
wzrok skierował się na zegarek na szafce nocnej. Co? Już po 18?
Jakim cudem tyle przespałam? Odwróciłam się i moim oczom ukazał
się piękny widok. Mike siedział w fotelu obok łóżka i czytał
jakąś książkę.
- Cześć kochanie – uśmiechnęłam
się do niego. Spojrzał na mnie i usiadł na łóżku.
- Witaj piękna. Już myślałem, że
zasnęłaś jak królewna śnieżka.
- Więc byś musiał mnie obudzić.
- Hm tylko jak – udał, że myśli –
Chyba już wiem – usiadł na łóżku, nachylił się i mnie
pocałował.
- Zgadłeś. Po takim pocałunku od
razu bym się przebudziła.
- Jestem pewien. Jak się czujesz? Nina
powiedziała, że zasnęłaś o 11 a mamy 18. Martwię się o Ciebie
– patrzył mi w oczy.
- Nic mi nie jest. Chyba byłam
naprawdę zmęczona – spojrzał na mnie podejrzliwie.
- A co Ty w nocy robiłaś i z kim,
skoro się nie wyspałaś?
- Głupol z Ciebie – uśmiechnęłam
się.
Dzisiaj też nie został na noc. Chyba
czuł to samo, ale nie powiedział wprost. Ja też nie miałam
zamiaru. Zauważyłam, że już drugi raz i to w tym samym dniu
zaczęliśmy temat o tych sprawach. To było raczej zwykłe droczenie
się między nami, ale jednak. Nie wiedziałam co o tym myśleć i
starałam się nie pokazywać przy nim, że mnie to peszy. Chyba
bałam się wyjść na gówniarę, ale czemu. Dobre pytanie.
